wtorek, 1 maja 2012
Rozdział 5
- MOJE ŻYCIE JEST DO DUUUUPYYYY!!! - leżałam na łóżku Claire i beczałam jak małe dziecko.
- Ashley to dziwka. Weź się w garść...- usiadła przy mnie.
Po kilkunastu minutach wylewania łez, wstałam z łóżka i zaczęłam nerwowo kręcić się po jej pokoju. Na szczęście, Claire mieszka z Chloe i żadni rodzice nie wejdą teraz do pokoju i nie zaczną wypytywać, co się stało. Znudzona ciągłym dreptaniem, stanęłam i zaczęłam ciężko oddychać.
- To nie twoja wina, że się zakochałaś... Powiesz mu? - zapytała Claire
- Oczywiście, że nie!
- Jak chcesz.
- Kończymy ten temat. Nie mam zamiaru już o tym rozmawiać. - ucięłam
- Wybierz sobie jakąś bluzkę z szafy. Masz plamę po tej kawie.
Claire wyszła do kuchni, zaczęłam nerwowo przebierać jej ubrania. Byłam roztrzęsiona dzisiejszym wydarzeniem. Postanowiłam, że muszę wyleczyć się z uczucia do Nathana. Muszę od tego uciec. Zapomnieć, jakbym nigdy nic do niego nie czuła. I tak się stanie.
- Ughhhhhhh. Pieprzony dupek! - zaklnęłam, kiedy jeszcze wilgotna od kawy koszulka dotknęła mojej twarzy przy jej zdejmowaniu. Miałam na myśli tego chłopaka, który na mnie wpadł i mnie oblał. Co za debil.
Weszłam do kuchni, kiedy Claire rozmawiała przez telefon. Nalałam sobie soku, przysłuchując się rozmowie mojej przyjaciółki. Wydawało mi się, że załatwiała jakiś ..."towar". No jasne...
- Wbijamy do szto - oznajmiła kiedy skończyła rozmawiać. - Angus i Tom już tam są, Chloe zaraz kończy pracę.
- Dobra, to idziemy.
- I nie martw się. Proszę cię, żebyś już dzisiaj o nim nie myślała. Masz miło spędzić czas ze swoimi przyjaciółmi. Rozkazuję ci się uśmiechać!
- Rozkazujesz mi? - momentalnie się uśmiechnęłam.
- Tak. Idziemy się bawić.
Siedzieliśmy w szto całą gromadą, słuchając muzyki. Robiliśmy to, co zawsze. Odpoczywaliśmy. Angus odwalał (jak zwykle) dziwne akrobacje, które on nazywa tańcem a reszta siedziała na kanapie i przysłuchiwała się dziwnym jękom, które Angus wydobywał podczas swoich popisów.
- Zamkniesz się w końcu?! - wypalił Tom
- Nie. - i Angus kontynuował swoje przedstawienie.
Normalka. Uśmiechnęłam się, widząc te wszystkie miny. Claire, Chloe, Angus, Tom - kocham ich nad życie. Chociaż czasami niesamowicie grają na nerwach, nie oddałabym ich nigdy.
- Ale czad! Dzisiaj robią imprezę w strażnicy! - krzyknęła Chloe, patrząc się ekran swojego telefonu.
- Ugh, znowu...? - zajęczała Claire
- Pewnie będzie Chris... - wyszczerzyłam się do niej
- O której zaczynają? - Claire momentalnie zwróciła się do Chloe
- O 20.
- Mamy jeszcze sporo czasu. - wzdychał Tom
- Czyli nici z dzisiejszego wieczoru filmowego? - zwróciłam sie do dziewczyn
- Oj tam, oj tam. - uśmiechnęła się Claire. Jej mina dawała do zrozumienia, że ma ochotę wybrać się na tą imprezę. Widać było, że wręcz kipi szczęściem. Zapomniałam nawet o swoim problemie. Kiedy ona się uśmiecha, ja się uśmiecham.
Około godziny 18 wyszliśmy ze szto i każdy skierował się w stronę swojego domu. Umówiliśmy się, że spotkamy się w parku obok strażnicy, około godziny 20. Kiedy weszłam do domu, bezpośrednio udałam się do kuchni. Byłam tak głodna, że nie myślałam o niczym innym, jak o pysznych tostach z serem.
Przygotowałam swoje danie i usiadłam przy stole. Kiedy zaczęłam konsumować tosty, do kuchni weszła mama... bardzo ładnie ubrana.
- Wychodzisz gdzieś? - zdziwiłam się
- Tak, razem z tatą wychodzimy do znajomych. Zapomniałaś?
- Zapomniałam. Mamo...
- Tak?
- Idę dzisiaj na imprezę... - chciałam żeby wiedziała, nie lubiłam jej okłamywać.
W odpowiedzi usłyszałam tylko jej westchnienie i następnie wyszła z kuchni. Dobrze wiedziała jak kończą się moje imprezy. Nie dziwię jej się, że "westchnęła".
- Znowu przyjdziesz nawalona? - do kuchni weszła moja siostra. Największa zmora tego domu i najtępszy człowiek jakiego kiedykolwiek spotkałam. Pewnie znowu podsłuchiwała.
- Nie interesuj się.
- Spoko - wypowiedziała to słowo z taką obojętnością, że zaczęłam podejrzewać, że znowu coś knuje. Postanowiłam, że nie będę się przejmować. Za godzinę wychodzę na imprezę, mam zamiar się wyluzować.
- AHA! ZAPOMNIAŁAM! - do kuchni z powrotem wpadła mama. - W pokoju czeka na ciebie niespodzianka, pewnie od jakiegoś wielbiciela. Kiedy moja siostra dostała napadu śmiechu spowodowanego słowami mojej mamy, ja natychmiast wybiegłam z kuchni. Co ona powiedziała? Wielbiciela? Moje serce zaczęło szybciej bić, zaczęłam sie gotować z przerażenia, co to może być. W mojej głowie siedziała tylko jedna osoba i od razu o niej pomyślałam. Kiedy weszłam do pokoju, zamarłam:
- Jezu. - na stole stał przepiękny bukiet czerwonych róż - Co to ma być?
Jestem bezczelna, niemiła i wredna. Ale mam uczucia, które skrywam pod maską złośliwości i doceniam taki gest, jak przysłanie bukietu kwiatów. Po takim czymś na pewno mu wybaczę. Tak, myślałam, że ten prezent jest od Nathana, do póki nie znalazłam liściku. Głupia ja. Po co niby Nathan miałby mi przysyłać kwiaty? Lecz się, dziewczyno.
Otworzyłam liścik: "Przepraszam. J."
- J? Jaki "J"? I dlaczego mnie przeprasza? - zaczęłam coś bredzić. Nie miałam pojęcia kim jest ten cały "J". Byłam w szoku. Takich pięknych róż jeszcze nie widziałam. Mimowolnie dotknęłam kwiatów i na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Czułam się naprawdę bardzo dobrze, było mi miło, że ktoś przysłał mi kwiaty. Ale kto?
Ten ktoś idealnie wyczuł sytuację, poprawił mi humor jak nikt inny. Już uszykowana na imprezę miałam zamiar wyjść z pokoju, kiedy jeszcze raz podeszłam do wazonu z kwiatami. Nachyliłam się i poczułam cudowny zapach. Nie, nie kwiatów. O dziwo, był to zapach męskich perfum, który mieszał się z zapachem kwiatów. Zapach przeszył moje ciało, zrobiło mi się milej na sercu.
- Dziękuję. - powiedziałam do kwiatów, jakbym mówiła do ich nadawcy.
Była godzina 23.30 kiedy postanowiłam, że wyjdę z imprezy. Bawiłam się naprawdę znakomicie. Trochę alkoholu nigdy nie zaszkodzi. Posłuchałam rozkazu Claire i uśmiech towarzyszył mi przez cały wieczór. Wokół przyjaciele i dobra muzyka. Tego wieczoru nie widziałam również Nathana, co znacznie ułatwiło mi zabawę. Odbyłam ciekawą rozmowę z Austinem, podczas której zaprzeczyłam jakimkolwiek uczuciom, którymi darzę Nathana. Po co ma wiedzieć? Wolę zostawić to dla siebie i sama sobie z tym poradzić. Dam radę. Zapomnę.
Kiedy wracałam przez park, było naprawdę ciepło i gwiazdy świeciły na niebie. Byłam bardzo zmęczona, więc postanowiłam, że ściągnę szpilki i pójdę boso. Wydawało mi się, że gdzieś za mną słyszę cichy śmiech... Byłam jeszcze lekko odurzona alkoholem, więc zignorowałam moje przypuszczenia.
Szłam ulicą przy plaży, wsłuchiwałam się w szum oceanu, małe kamyczki wbijały się w moje gołe stopy. Ciepły wiatr lekko podwiewał moją sukienkę. W pewnym momencie stanęłam i nieokreślone uczucie ciepła przebiło moje ciało. Poczułam ten niesamowity zapach, kryjący się w różach, które dostałam kilka godzin temu. Zapach ten spowodował, że zakręciło mi się w głowie. Ale skąd tutaj ten zapach? Rozejrzałam się dookoła, myśląc, że ktoś mnie śledzi, niestety lub na szczęście nikogo nie było.
- Koniec z piciem - powiedziałam pod nosem. Już mi odwala. Mam jakieś halucynacje. Przyspieszyłam trochę kroku i w niesamowicie szybkim czasie znalazłam się w domu. Weszłam do pokoju i na widok czerwonych róż znowu się uśmiechnęłam. Mój pokój był przesiąknięty "cudownym zapachem". Usiadłam na łóżku i przyglądałam się kwiatom - ciekawe kto mnie tak bardzo lubi, że postanowił przysłać mi kwiaty? I za co mnie przeprasza? Wydarzenie związane z tą niespodzianką zmusiły mnie do refleksji nad moim zachowaniem.
- Muszę się zmienić. Będę normalną dziewczyną, która nie pije i nie pali. Będę grzeczna.
Zmęczona przeżyciami dzisiejszego dnia, zasnęłam. Zasnęłam topiąc się w obłoku męskich perfum, które działały na mnie jak narkotyk...
---
Przepraszam, że tak długo zwlekałam z napisaniem tego rozdziału ale nie miałam ostatnio czasu. Mam nadzieję, że Wam się spodobał. Piszcie w komentarzach, co myślicie!
K.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
i love it. @AuneBieber
OdpowiedzUsuńDobre jest :D
OdpowiedzUsuńŚwietny :)
OdpowiedzUsuńAch... czerwone róże :D romantico ;P czekam na dalszy ciąg :D
OdpowiedzUsuńOhh kocham twoja histories ^_^ ♥ I kto to do cholery jest "J"?! Hmm…
OdpowiedzUsuńP.S. czekam NA next : )