sobota, 5 maja 2012
Rozdział 6
Minęło kilka dni odkąd dostałam bukiet róż od tajemniczego "J". Te kilka dni były przepełnione radością, uśmiechem i czasem spędzonym w gronie przyjaciół...o dziwo... bez używek. Od kilku dni jestem "czysta". Nie palę, nie biorę, nie piję. Podobnie jak moje przyjaciółki. Claire uśmiech nie schodzi z twarzy. To za sprawą Chrisa, tych dwoje ostatnio spędza ze sobą coraz więcej czasu. Nie potrafią się od siebie oderwać...tzn. od swoich ust. Jednak zachowanie Chloe jest podejrzane. Co prawda, zawsze zachowywała się dziwnie, ale teraz przechodzi samą siebie. Siedzi cicho, zamyślona, czasami śmieje się sama do siebie i unika kontaktu wzrokowego, szczególnie ze mną. Jakby coś przede mną ukrywała. Często docina mi w temacie "miłości". Hmm...docina? Raczej mówi, że niedługo znajdę prawdziwą miłość. Jakby wiedziała więcej o moim życiu niż ja...
Szłam właśnie do mieszkania Claire i Chloe. Przechodziłam przez park i zatłoczone ulice Los Angeles. Miałam niesamowity humor, jeszcze nigdy nie byłam tak szczęśliwa. To przez te kwiaty, stojące w moim pokoju. Potrafiłam sobie wyobrazić ten niesamowity zapach, który się z nich wydobywał. To niewiarygodne, jak taki mały gest przysłania kwiatów może całkowicie zmienić czyjeś życie. Od tamtej pory chodzę cały czas uśmiechnięta i zastanawiam się kim jest tajemniczy "J".
Drugim czynnikiem wpływającym na moje samopoczucie było to, że od kilku dni nie widziałam Nathana. I dobrze. Powoli zapominam, powoli.
Kiedy doszłam już pod drzwi mieszkania moich przyjaciółek, usłyszałam głośne śmiechy. Stwierdziłam, że nie będę dzwonić i po prostu do nich wejdę. Śmiechy wskazywały na to, że świetnie się bawią, więc chcąc wmieszać się w atmosferę "śmiechawy", agresywnie otworzyłam drzwi i wleciałam do ich mieszkania z wielkim uśmiechem na ryju:
- WITAM WAS MOJE DROGIE!
Byłam w szoku po tym, co zobaczyłam.
- Cześć, Claudia. - uśmiechnął się Chris.
- ssssssssssshit! - krzyknęłam i natychmiast zamknęłam drzwi.
Wybiegłam przed kamienicę i myślałam nad tym co zobaczyłam. W środku zastałam Chrisa i Claire na kanapie. Oboje w samej bieliźnie. Claire siedziała na nim okrakiem i całowała jego szyję. W mojej głowie powtarzałam "Nie wierzę, nie wierzę, nie wierzę!". Zauważyłam, że Chloe wraca do domu, na jej widok zaczęłam się śmiać jakbym była chora psychicznie. Podbiegłam do niej i zaczęłam ją mocno ściskać, dusząc się przy tym ze śmiechu.
- Gdzie ty byłaś? Co ci jest? - przerwała Chloe
- U ciebie w domu! ahahahahhaa! Nie zgadniesz KOGO tam zastałam! - zaczęłam figlarnie poruszać brwiami, moja przyjaciółka od razu zorientowała się o co chodzi.
- Nieeee... - powiedziała z niedowierzaniem i wytrzeszczyła oczy. - Chodźmy tam!
- Ogłupiałaś? Daj jej się zabawić. - powiedziałam to z ogromnym uśmiechem na twarzy.
Zanim Chloe cokolwiek odpowiedziała, dostałam smsa: "Wracaj. - Claire".
- Hahahaha ona cię zabije! - Chloe zaczęła się dusić
- Chyba nie będzie tak źle.
Właśnie stałyśmy wszystkie trzy w pokoju Claire. Tak, opieprzała mnie.
- Ty idiotko... - zwróciła się nagle do mnie nasza ...latawica.
- No co? - nadal uśmiechałam się jak debil.
- No nic no. - Claire rzuciła się na łóżko i zaczęła się śmiać. Wraz z Chloe dołączyłyśmy się do niej i leżąc na łóżku śmiałyśmy się jak najgłośniej potrafimy.
- Z czego my się w ogóle śmiejemy? - przerwałam nagle nasze figle
- Z tego, że nadal jestem dziewicą. - odezwała się Claire. Nawet nie chcąc zaczęłam się śmiać jak debilka. Dlaczego to jest takie śmieszne? Przecież przerwałam mojej przyjaciółce najważniejszy moment jej życia. Świetnie.
Siedziałyśmy w salonie, oglądałyśmy film i zajadałyśmy się ciastkami, kiedy mój telefon zaczął dzwonić:
- Wbijajcie do szto! Mamy pełno żarcia, robimy imprezę! - w słuchawce usłyszałam głos Toma.
- Dobra, o której?
- Teraz!
Rozłączyłam się i powiedziałam moim przyjaciółkom o pomyśle Toma.
- Juhu, znowu się zalejemy! - Claire najwidoczniej spodobał się ten pomysł.
Zaczęłyśmy się malować i ubierać. Każda z nas założyła coś naprawdę seksownego. Kiedy Chloe była w łazience, jej telefon zaczął dzwonić.
- CHLOE! TELEFON! DZWONI JAKIŚ J...JUSTIN! - Justin? A skąd ona zna jakiegoś Justina?
Chloe mometalnie wbiegła do pokoju, wyrwała mi telefon z ręki i wróciła do łazienki.
- Justin? - zwróciłam się z krzywą miną do Claire
- Nie znam. - odpowiedziała to w taki sposób, jakby coś ukrywała.
"No zaraz! Chloe może ma chłopaka i nie chce mi o tym powiedzieć?" - pomyślałam. Coś kazało mi iść podsłuchać jej rozmowę.
- Gdzie ty do cholery idziesz?! - krzyknęła za mną Claire
- Cicho! - rozkazałam jej i usiadłam pod drzwiami łazienki. Wiem, że to nie ładnie podsłuchiwać, tymbardziej swoją przyjaciółkę ale jednak ten "Justin" nie dawał mi spokoju. Kto to jest? Usłyszałam tylko kilka zdań, wypowiedzianych przez Chloe: "Idziemy do szto.", "Tłumaczyłam ci", "Tylko uważaj", "Nie może cię zauważyć".
- O co tu chodzi? - wyszeptałam siedząc pod drzwiami.
Zorientowałam się, że Chloe wychodzi, więc momentalnie ruszyłam w stronę pokoju Claire. Po drodze uderzyłam się stopą o filar.
- Ała! - wleciałam do pokoju, potwornie przy tym jęcząc
- A to kara za podsłuchiwanie. - odezwała się Claire
- Weź wyjdź. Co to jest za Justin?
- Mówiłam ci, że nie znam.
- Jasne... - spojrzałam na nią a ta odwróciła wzrok. Ona coś wie i nie chce mi powiedzieć.
- Dziewczyny! Idziemy! - usłyszałam Chloe, wołającą nas sprzed pokoju.
Wracałam z imprezy z naszego szto. Było dużo ludzi, dużo alkoholu i głośna muzyka. "Jak dobrze, że jutro jest niedziela..." - pomyślałam. Moje postanowienie abstynencji skończyło się, kiedy kilka godzin temu wzięłam pierwszy łyk kolorowego drinka. Spojrzałam na zegarek, była prawie 3. w nocy. "To już jest niedziela" - pomyślałam. W pewnym momencie zawiał wiatr i poczułam ten "niesamowity zapach". "No co jest kurwa?!" - zaklnęłam pod nosem i zaczęłam się oglądać za siebie. Cały czas miałam wrażenie jakby ktoś mnie śledził. Przyspieszyłam trochę i otrzymałam smsa: "Pięknie wyglądasz. J.". Miałam ochotę odpisać, lecz strach podpowiadał mi żebym jak najprędzej znalazła się w domu. Teraz mam pewność, że ktoś mnie śledzi. Czułam, że ten ktoś jest coraz bliżej, a "ten zapach" się nasilał. Zrobiło mi się niedobrze i zaczęłam biec. Nie odwracałam się ale czułam, że ten ktoś biegnie za mną. Ten zapach. To on. To on za mną biegnie. "J". Czułam to. Byłam już coraz bliżej mojego domu, gdy usłyszałam wołanie: ZACZEKAJ! Nie odwróciłam się, po prostu biegłam dalej sparaliżowana strachem. Wołanie się powtórzyło a ja biegłam coraz szybciej. W końcu poczułam jak ktoś dopada mnie od tyłu i odwraca w swoją stronę.
- Miałaś zaczekać. - trzymał mnie za ramiona, zdyszany tak jak ja, patrzył mi głęboko w oczy.
Poczułam jego silny zapach, który uderzył w mój żołądek. Zrobiło mi się słabo i niedobrze.
Czułam bijące od niego ciepło. Miałam wrażenie, że widzę go nie pierwszy raz. Nie bałam się ale nie potrafiłam odezwać się ani słowem. Jego zapach mnie paraliżował.
- Przepraszam, że cię wystraszyłem. Nie chciałem tego zrobić. Ale już nie mogłem wytrzymać. Chciałem cię poznać. Przepraszam, że cię śledziłem. - zaczął się tłumaczyć i nadal trzymał mnie za ramiona. W pewnym momencie go rozpoznałam. Latarnia uliczna była kilka metrów od nas i oświetlała jego twarz. To chłopak, który wpadł na mnie w barze i oblał kawą. Uśmiechnęłam się do niego. Nie bałam się.
- Jestem Justin. - puścił mnie i wyciągnął rękę w moją stronę.
Uścisnęłam jego dłoń a przez moje ciało przeszedł gorący dreszcz. Chwila... Justin? W moje głowie rozpoczęło się tornado myśli: Justin, kawa, "J", zapach, telefon do Chloe.
- Dziękuję za kwiaty. Są przepiękne. - odezwałam się w końcu a na jego twarzy pojawił się uśmiech.
- Chciałem cię przeprosić za oblanie kawą ale tak szybko się ulotniłaś, że nie mogłem cię potem znaleźć. Więc wpadłem na pomysł, że wyślę ci kwiaty...
- Skąd znasz mój adres? - spojrzałam na niego podejrzliwie
- Zauważyłem, że wcześniej rozmawiałaś z dziewczyną, która tam pracuje...
- Chloe.
- Tak, to ona podała mi adres. I numer twojego telefonu.
- A dlaczego mnie śledziłeś?
- To ci wszystko wytłumaczy... - podał mi kartkę zwiniętą w rulon i przewiązaną czerwoną kokardką - To list ode mnie...do ciebie. Chciałem ci go osobiście podrzucić do domu.
Wzięłam od niego list i chciałam go otworzyć ale zabronił mi. Powiedział, że mam go przeczytać później, na osobności. Cały alkohol który znajdował się w moim ciele, wskutek przeżytych wydarzeń, wyparował.To, co się dzieje, to jakaś bajka. Stoi przede mną przystojny, zadbany, dobrze ubrany chłopak i podaje mi list. Wcześniej wysłał mi kwiaty. Czy to mój ideał?
- Czyli, że przez ten cały czas kontaktowałeś się z Chloe?
- Tak, chciałem cię poznać.
- Chyba będę musiała jej podziękować. - po moich słowach, na jego twarzy pojawił się delikatny uśmiech.
- Jeszcze raz przepraszam, że cię przestraszyłem. Ale kiedy cię zobaczyłem po prostu nie mogłem się powstrzymać żeby ci napisać jak ładnie wyglądasz.
Poczułam, że się rumienię. To chyba normalne. Gdy ze mną rozmawiał patrzył mi głęboko w oczy, co mnie onieśmielało. Cała się trzęsłam. I jeszcze jego zapach... Wzięłam głeboki oddech:
- Dziękuję ci za kwiaty i list. Cieszę się, że cię poznałam. - chciałam już od niego odejść ale ten znów złapał mnie za ramiona.
- Obiecaj, że przeczytasz ten list.
- O...obiecuję. - jego oczy lśniły, byłam przerażona tym co się dzieje. Rozpływałam się pod wpływem jego dotyku. Co się ze mną dzieje? Ten nieznajomy chłopak działa na mnie mocniej niż jakikolwiek narkotyk. Znów poczułam jego silny zapach i zakręciło mi się w głowie.
- Muszę juz iść. Dobranoc.
- Do zobaczenia. - zaczęłam się go bać. Wyrwałam się z jego uścisku i poszłam przed siebie. Odwróciłam się na chwilę i zauważyłam, że usiadł na ławce. "Co jest z nim nie tak?" - zdziwiłam się i poszłam dalej.
Kiedy siedziałam juz na moim łóżku, spojrzałam na kwiaty od... Justina. Dziwiłam się, że jeszcze nie zwiędły. Minął prawie tydzień odkąd je dostałam.
Nadal czułam jego zapach. Wzięłam list do ręki. Byłam roztrzęsiona, nie wiedziałam czego oczekiwać. Zaczęłam czytać...
---
Co myślicie o tym rozdziale? ;)
K.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
rozdział meega *_* ciekawe co JB jej tam napisał ;] z niecierpliwością czekam na nn ^^
OdpowiedzUsuń@magda_nivanne
I LOVE U SHAWTY. xoxo
OdpowiedzUsuńZAAAAJEEEBIIISSSTYYY
Ohh chce juz nastepny <3
OdpowiedzUsuńmusiałaś zakończyć w takim momencie ? : O No bardzo mi się podoba <3 Czekam na NN :D
OdpowiedzUsuń@dusia_PL
Oo .. Fajne czekam na nn :)
OdpowiedzUsuń