czwartek, 12 kwietnia 2012

Rozdział 3


Moje ciało stało jak sparaliżowane. Mój mózg odmówił posłuszeństwa, nawet nie miał zamiaru zastawiać się kto mógł to powiedzieć. Przeraziłam się tych słów. Odwróciłam się niepewnie i zobaczyłam opartego o futrynę Francisco.
- Tylko nie mów, że nie wiesz o co mi chodzi. - powiedział pewnym głosem.
- Bo nie wiem... - odpowiedziałam, choć bardzo dobrze wiedziałam co ma na myśli. Zastanawiałam się, po co mi to powiedział. Co takiego chciał mi tym przekazać?
- Dobrze wiesz jaki jest mój brat... - zaczął i podszedł bliżej mnie. - Nie lubi zobowiązań. Jest jak ptak. Wolny. Robi to ze wszystkimi. Kiedy tylko ma ochotę...
- Wczoraj TO nie miało miejsca. Nic się nie stało.
- Ale mogło. Mówię serio, nie rób sobie nadziei. Tylko zawracasz sobie głowę.
- Po co mi to mówisz? - spytałam aroganckim głosem.
- Spędził z tobą cały wieczór?
- Prawie.
- Podszedł do ciebie, objął w talii, przybliżył twarz do twojej i powiedział, żebyś się nim zajęła? - spytał z głupim uśmieszkiem na twarzy.
Nie odpowiedziałam. Moje serce zamarło. Zrobiło mi się gorąco i zimno jednocześnie. Skąd on to wszystko wie?
- Haha. Na serio? - zaczął, kiedy zauważył moją minę, potwierdzającą jego poprzednie słowa. - To typowy chwyt. Po prostu nie miał z kim się zabawić, więc wybrał ciebie żeby się nie nudzić na imprezie. - z każdym kolejnym jego słowem zaczęło robić mi się słabo. - Claudia, lubię cię i dlatego ci to mówię. Jesteś fajną dziewczyną i proszę nie daj się nabrać na ten wczorajszy chwyt. Nathan nic do ciebie nie czuje. To była zwykła, imprezowa gra.
Chciałam żeby wczorajszy wieczór był jednorazowy, jednak nie mogłam dopuścić do siebie tej prawdy, którą usłyszałam od Francisco. Dałam się wykorzystać. Zaczarował mnie. I się zakochałam. Nabrałam się.
- Jestem kolejną zdobyczą? - zapytałam drżącym głosem.
- Przykro mi. Tak.
- Dzięki. - wycedziłam. Przynajmniej znam prawdę. Wiem, w co się wmieszałam. Wiem, z kim mam do czynienia. Teraz muszę się od niego uwolnić. Tak, jak szybko się zakochałam, tak teraz muszę zapomnieć o Nathanie. Tylko ten Francisco... Jest wkurwiający. Wszędzie musi się wpieprzyć, zawsze musi coś dopowiedzieć.  Ale dzisiaj był jakiś inny, dziwny. Powiedział, że wyznał mi prawdę, bo nie chce żebym cierpiała i zawracała sobie głowy jego młodszym bratem. Fakt, mówił to przekonująco. Ale był tajemniczy, jakby coś ukrywał. On o czymś wie... Tego stanowczo nie chciał powiedzieć.
Pomyślałam, że jeszcze będę mieć czas na rozmyślanie o tej beznadziejnej sytuacji, w której się znalazłam. Teraz mam zamiar spędzić miło wieczór z moimi przyjaciółmi.
Weszliśmy z powrotem do środka. Angus nadal śpiewał, był jak w transie. Tom, najwidoczniej już się wyspał, ponieważ toczył z Chloe zaciętą rozmowę o czymś... niezrozumiałym dla takiego człowieka jak ja. Zauważyłam, że nie ma w szto Claire i Chrisa. Gdzie oni mogą być? Nie zastanawiając się nad tym długo, przysiadłam się do Tom'a i Chloe. Zaczęliśmy wspominać nasze poprzednie wakacje spędzone na plaży, długie wieczory w szto i głupie żarty, które robiliśmy Angus'owi. Mianowicie, zawsze kiedy zasnął na plaży wyciągaliśmy go razem z materacem do wody. I tak sobie dryfował...śpiąc. Wydaje się to głupie ale właśnie takie pomysły przychodzą do głowy niezrównoważonym nastolatkom. Podczas, gdy zastanawialiśmy się, jaki nowy numer wyciąć Angus'owi, bo ten już powoli odpływał w głęboki sen, do szto weszli Claire i Chris. "Wreszcie!" - pomyślałam. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że mieli na twarzach głupie uśmieszki.
- Znowu wzięłaś? Przyznaj się. - podeszłam do Claire - A ty jesteś głupi! Po co jej dajesz?! - wydarłam się na Chrisa.
- Uspokój się. - wykrzywił się Chris ale po chwili ten irytujący uśmiech znowu pojawił się na jego twarzy.
- Nic nie wzięłam. Kompletnie nic.
Spojrzałam jej w oczy. Rzeczywiście, była trzeźwa. Jak jeszcze nigdy.
Claire spojrzała na zegarek, pokazywał 22:03. "Zasiedzieliśmy się..." - pomyślałam.
- Dobra, już późno. Zbieramy się. - powiedziała do mnie i do Chloe ale uśmiech nadal nie schodził jej z twarzy. To miłe. Tak dawno się nie uśmiechała. Ale to było podejrzane... Wzięła torbę z kanapy do ręki i stanęła w drzwiach.
- My jeszcze chwilę zostaniemy. Idźcie, zamkniemy szto. - powiedział Tom.
Pożegnałyśmy się z chłopakami i wyszłyśmy z domku. Na plaży było ciemno a my męczyłyśmy się żeby przejść przez ten cholerny piasek. W końcu weszłyśmy na porządny asfalt. Rozmawiałyśmy przez całą drogę, śmiejąc się głośno. Jednak wydawało się, że myśli Claire są zupełnie gdzie indziej. Przez cały ten czas, uśmiech nie schodził jej z twarzy.
- Powiesz w końcu, dlaczego się tak głupio śmiejesz? - wypaliła Chloe.
- Nie mogę się uśmiechać?
- Jesteś trzeźwa. - powiedziałam stanowczo, na co Claire wybuchnęła śmiechem.
- Claudia ma rację. Poza tym... Chris też się uśmiechał. Nie chcesz nam niczego powiedzieć?
- Nie. - odpowiedziała. Pomimo, że było ciemno, a ulice oświetlały stare lampy wiedziałam, że Claire się rumieni.
- NO MÓW! - ponagliła ją Chloe.
- No... Porozmawialiśmy trochę... Pospacerowaliśmy po plaży...
- Iiiiiii? - teraz ja zrobiłam głupi uśmiech.
Claire nic nie odpowiedziała. Zupełnie jakby się czegoś wstydziła. Ona się przecież niczego nie wstydzi. To najodważniejsza dziewczyna jaką znam.
- NOOOOOOO?!
Claire spojrzała na nas i od razu spuściła głowę. Zauważyłam, że po kryjomu  przygryza wargę.
- UUUUUUU! BYŁ LIZING! - zaczęłam wrzeszczeć, za co oberwałam od niej w brzuch.
- Jesteś głupia. - wyjęczałam.
- A ty zamknij ryj.
Szkoda, że tylko mi się oberwało. Chloe przechodziła samą siebie. Pobiegła kilka metrów i zaczęła odprawiać jakieś dziwne rytuały z powietrzem. Skakała, tańcowała, wymachiwała rękoma.
- No przestań! - zaczęła krzyczeć do niej Claire, ale uśmiech NADAL NIE SCHODZIŁ JEJ Z TWARZY - Tylko się całowałam!
- Z Chriiiiiiiiiiiiiseeeeeeeeeeeeeeeem! - zaczęłam się śmiać, kiedy zobaczyłam jej minę po tym, co powiedziałam.
- No i co, że z Chrisem?
- Wszyscy wiedzą, że ci się podoba. - powiedziała Chloe.
- I wszyscy wiedzą, że ty podobasz się jemu. - uzupełniłam jej wypowiedź.
- No i co. Było fajnie.
- BYŁO FAAAAAAAAAAAJNIEEEEEE!!! - Chloe znowu zaczęła odprawiać swój taniec szczęścia.
Cała droga do domu zleciała na krzykach, śmiechu i na dziwnych ruchach Chloe. Uwielbiam tę dziewczynę. Przyjaciółki odprowadziły mnie pod sam dom i obiecały, że jutro zjawią się u mnie wieczorem, aby obejrzeć film.
Weszłam do domu. Powolnym ruchem ściągnęłam buty. Pomimo, że ten dzień trwał zaledwie 6 godzin, byłam wyjątkowo wykończona. Było już późno, wszyscy domownicy spali. Weszłam na górę do pokoju i z impetem rzuciłam się na łóżko. Moje lenistwo spowodowało, że poszłam spać w ubraniu...

---

Wiem, że na pewno rozczarowałam wiele osób tym rozdziałem za co przepraszam. Jako moje usprawiedliwienie dodam, że mam dużo pomysłów ale mało czasu i brak natchnienia żeby je opublikować.
W ramach rekompensaty za tak długie zwlekanie z napisaniem tego (bezsensownego) rozdziału, obiecuję, że kolejny rozdział pojawi się jeszcze w ten weekend.
To wszystko dzięki @iNeedHotToddy, powiedziała, ze jeśli wstawię dzisiaj nowy rozdział, dostanę od niej dychę. A więc... Miłego czytania!
K.

BTW Jutro impreza urodzinowa @fever_5 i @angelline5.
Wrócę z nowymi pomysłami ;)

4 komentarze:

  1. dostaniesz dyche i w ryj ! xxx

    OdpowiedzUsuń
  2. POOODOBA MI SIĘ. XD
    @AuneBieber

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny rozdział ; ]

    @magda_nivanne

    OdpowiedzUsuń
  4. dusia_PL4/13/2012

    podoba m isę :D Szkoda mi jej , bo zakochała się a on ; oo Czekamna NN :D

    OdpowiedzUsuń